Janusz Zagórski, jeden z najaktywniejszych polskich ufologów, zainteresował się zjawiskami, opisanymi i sfotografowanymi przez mieszkańca Wałbrzycha, Ryszarda Finstera. Inicjatorem spotkania był dziennikarz z „Gazety Wrocławskiej” Artur Szałkowski.
To do niego przyszedł Ryszard Finster, gdy skonstatował, że tajemnicza plamka na wykonanym przez niego zdjęciu, to nic innego, jak Niezidentyfikowany Obiekt Latający. I Janusz Zagórski przyznał mu rację. Spotkanie, zorganizowane w Wałbrzyskim Ośrodku Kultury, było otwarte dla wszystkich. Jak się okazało, tematem była zainteresowana spora grupa osób. Niektóre z nich miały własne przygody z „latającymi spodkami”, a ich opowiadania brzmiały przekonująco. Relacja mieszkańca Świebodzic dotyczyła zjawiska całkiem nieodległego, bo z pierwszych dni września. W środku nocy zaobserwował trzy duże, jasne punkty, które z szybkością odrzutowca, ale bezszelestnie, przeleciały nad Świebodzicami. Po paru minutach pojawiły się jeszcze dwa. Mężczyzna jest przekonany, że nie była to żadna ze znanych mu maszyn latających. Podobne zjawisko zaobserwowała 5 lat temu mieszkanka Wałbrzycha. Świecące punkty przelatywały nad Parkiem Sobieskiego. Janusz Zagórski niewyjaśnionymi zagadnieniami, dotyczącymi pojawiania się na niebie nieznanych obiektów latających, zajmuje się od lat. On sam jest głęboko przekonany o istnieniu pozaziemskich cywilizacji. Twierdzi wręcz, że lekceważenie i wyśmiewanie osób, relacjonujących tajemnicze wydarzenia, jest krótkowzroczne.
– Uważam, że władze państwowe, a zwłaszcza wojsko, powinny poważnie podejść do tych zagadnień, bo niewykluczone, że zagrażają one bezpieczeństwu mieszkańców Ziemi – mówi ufolog.
Wizyta badaczy UFO w Wałbrzychu nie polegała jedynie na rozmowie i wzajemnych opowieściach o niezwykłych zdarzeniach. Janusz Zagórski jest pewien, że relacje Ryszarda Finstera na temat nieznanych obiektów nad Chełmcem, mają całkiem realne podstawy.
– Zdjęcia tego zjawiska nie pozostawiają wątpliwości – twierdzi badacz UFO.
Dlatego Janusz Zagórski, razem z kolegami, wyposażony w specjalną aparaturę, postanowił osobiście sprawdzić, czy w ciągu najbliższych dni nad Chełmcem znów nie pojawią się tajemnicze latające obiekty.
Szela
