Ru

“Ru” autorstwa Kim Thúy to nie powieść. Wietnam ogarnięty wojną. Świat do góry nogami. Ucieczka przez morze w tłumie boat people, czyli ludzi zdecydowanych na przepłynięcie oceanu łodzią, narażając się po drodze na ataki piratów, głód i zatonięcie. Kierunek Kanada. Potem obóz w Malezji i nauka wszystkiego od nowa.

 

Budowanie życia od nowa. Kim Thúy w większości wywiadów powstałych na okoliczność wydania niniejszej pozycji wydaje się człowiekiem kipiącym od entuzjazmu, radości i apetytu na życie. Jednak i na to ma ona swoją teorię. Piekło przez które przeszła, bliskość i ryzyko śmierci. Znane jej osoby, które zginęły to wszystko kazało jej przeżywać swoją rzeczywistość wyjątkowo intensywnie, tak by Ci którzy zginęli mieli poczucie, że przeżywa za nich życie. W ich imieniu. Intensyfikując i mnożąc doznania.

 

Całość jest rodzajem refleksji. Błysków i przemyśleń. Krytyki i obserwacji. Jak kalejdoskop, w którym co chwilę widzimy inne fragmenty rzeczywistości.