www.facebook.com/nasz.walbrzychwww.instagram.com/nasz.walbrzych.pl
Repertuar kina Cinema City Repertuar kina Cinema City

Uczciwość chyba popłaca, a na narty jedź do Andrzejówki!

14.02.2013 r.

Dziś będzie historia pewnego telefonu i o tym, jak ludzka życzliwość i uczciwość może zostać nagrodzona w nietypowy sposób. Rzecz wydarzyła się w ubiegłym tygodniu, gdy wybrałem się przed południem, korzystając z wolnej chwili, na narty do Andrzejówki. Jako że z kolanem moim kontuzjowanym notorycznie coś było słabiej tego dnia, zdecydowałem się na jazdę na stoku znajdującym się przy samym schronisku. Karnet godzinny kupiony, wsiadam na orczyk i korzystając z ‚leniwego śniegu’ oraz pięknej słonecznej pogody śmigam sobie wybierając to trudniejszą, to łatwiejszą trasę (nie ukrywajmy są to stoki dla początkujących). Jak to na nartach bywa, nawet najlepszym narciarzom (ja takim nie jestem) zdarzają się upadki. No i przydarzył się taki też mi. Efekt: jako że kieszenie miałem nie zapięte (o głupoto moja!), z jednej z nich wyfrunął mój nowiusieńki samsung, mający ledwie 4 tygodnie. Wyfrunął i poleciał gdzieś w śnieg. Próby zlokalizowania go dzwonieniem spełzły na niczym, ponieważ w Andrzejówce Play nie ma zasięgu. Trudno, uznałem że znajdzie się na wiosnę – zardzewiały już. Czym prędzej udałem się do operatora, żeby zastrzec kartę (telefon na abonament), kupić szybko jakąś cegłę (w mojej pracy nie mogę nie mieć telefonu) i samsunga klnąc pod nosem spisałem na straty.

 

 

 

 

Dzień się jeszcze nie skończył, a tu dzwoni do mnie Mama i mówi: dzwoniła jakaś pani i mówiła, że ma twój telefon. Ktoś znalazł na stoku i odniósł do niej na wyciąg. Wow!

 

 

Co się okazało, telefon znalazła jedna z instruktorek szkół jazdy na nartach (bardzo sympatyczna Pani nawiasem mówiąc), odniosła do właścicielki wyciągu (również bardzo sympatyczna Pani!), a ta wygrzebała w książce telefonicznej numer zapisany pod hasłem ‚Mama’ i zadzwoniła z informacją, że telefon jest do odebrania. Historia zakończyła się wczoraj, kiedy wreszcie udało mi się do tej Andrzejówki podjechać (ach ten wieczny brak czasu) i wrednego samsunga odebrać. Przy okazji ucięliśmy sobie pogawędkę i udało nam się wysłuchać kilku opowieści o ludziach gubiących różne przedmioty, między innymi o Białorusinie, któremu wyleciał na stoku portfel z dokumentami oraz kwotą 3 tysięcy złotych. Pan był bardzo zdziwiony, że udało mu się to odzyskać.

 

 

Kończąc już… Narciarzu! Jeśli jesteś pierdołą jak ja i lubisz sobie czasem coś zgubić, przyjedź do Andrzejówki. Jest realna szansa, że nie tylko się wybawisz, ale w razie czego swoją zgubę odzyskasz.

 

 

p.s. Panie dostały ode mnie pyszną, dużą czekoladę… i tą reklamę na portalu Nasz Wałbrzych:)