www.facebook.com/nasz.walbrzychwww.instagram.com/nasz.walbrzych.pl
Repertuar kina Cinema City Repertuar kina Cinema City

Na temat wyborów samorządowych spostrzeżeń kilka

1.12.2014 r.
"img_6370.jpg" by Szymon Stasik (flickr.com / CC BY-SA 2.0)

„img_6370.jpg” by Szymon Stasik (flickr.com / CC BY-SA 2.0)

205 głosów, tyle  starczyło  żeby w Wałbrzychu zostać radnym – z drugiej strony najpopularniejszy kandydat zdobył 2208 głosów z 7431 oddanych na wszystkich kandydatów w swoim okręgu.

Generalnie cały wic  w miastach typu Wałbrzych polega na tym, żeby wciągnąć się  na w miarę dobrą listę i zdobyć trochę głosów. Generalnie były przypadki, że całkiem pokaźna liczba głosów nie gwarantowała zdobycia mandatu.

Ale po kolei. Miasto Wałbrzych jako miasto o liczbie mieszkańców powyżej 100 tysięcy nie ma jednomandatowych okręgów wyborczych, zostało podzielone na pięć okręgów po 5 mandatów każdy. Głosy liczono metodą d’Honta, która generalnie faworyzuje duże ugrupowania.

I tak uczestnictwo w mocnej liście Platformy Obywatelskiej w pierwszym okręgu dało mandat Piotrowi Kraczkowskiemu, który zdobył 282 głosy, pomimo że 315 głosów zdobył Zdzisław Tomczak.

Świetny wynik Aliny Szełemej (2208 głosów) wywindował w drugim okręgu Tadeusza Mazurkiewicza (317 głosów), pomimo tego że więcej głosów zdobyli: Danuta Marosz (394 głosy) oraz Roman Giovani (567 głosów). Od Giovaniego mniej głosów miał Andrzej Mielczarek (558 głosów), ale obecność na mocnej liście Platformy dała mu mandat.

W trzecim okręgu dobry wynik Ryszarda Nowaka (913 głosów) dał mandat Justynie Półkoszek (205 głosów), pomimo że większym zaufaniem cieszyli się Andrzej Welc (208 głosów) i Dariusz Stawowy (245 głosów) oraz Marek Mucha (364 głosy).

W miarę równo rozłożone głosy spowodowały, że w okręgu czwartym do Rady Miejskiej weszli: Alicja Rosiak, Anatol Szpur, Jacek Szwajgier, Tomasz Senyk i Cezary Kuriata.

W piątym okręgu też zabrakło wyraźnych liderów, w związku z tym  mandaty zdobyli Mariusz Piejko, Zygmunt Nowaczyk, Marek Rząsowski, Piotr Kwiatkowski oraz Beata Mucha.

Nasuwa się wniosek,  że recepta na dostanie się do Rady Miasta Wałbrzycha może sprowadzać się do ‚załatwienia’ sobie miejsca na ‚dobrej liście’ i zdobycia niezbyt dużej  liczby głosów. Umożliwia to niska frekwencja w wyborach. Bo czy poparcie rzędu 200-300 głosów to wystarczająca legitymacja  do reprezentowania ponad 100-tysięcznego miasta w Radzie Miejskiej? Możliwe, że taka jest kondycja naszego społeczeństwa i takie oczekiwania w stosunku do wyborów.